niedziela, 10 maja 2015

"Gdzie jesteś mój Romeo?" czyli gorący romans po włosku.

Nieco ponad 400 lat temu, angielski dramaturg William Szekspir stworzył sztukę teatralną o wielkiej miłości Romea i Julii. Opowieść ta  wszystkich bardzo poruszyła do tego stopnia, że ludzie zaczęli tłumnie przybywać do Werony, w której to właśnie Szekspir umieścił swoją historię o tragicznych kochankach. Mimo upływu czasu, do miasta wciąż przybywają  pielgrzymki zakochanych, którzy od razu biegną w kierunku ulicy Cappello. To właśnie tam stoi stary pałac, który niegdyś należał do rodziny Cappello. Nazwisko to skojarzyło się werończykom z nazwiskiem Julii - Capuletti, dlatego też wszyscy zgodnie uznali, że to na pewno tam mieszkała ukochana Romea i około 1890 roku mianowali budynek domem Julii. Kto by się przejmował, że Romeo i Julia istnieli tylko w wyobraźni Szekspira - w końcu business is business!

Słynny balkon Julii Fot. Pociąg do świata
I tak codziennie, na dziedzińcu starego pałacu przy ulicy Cappello 23, gromadzą się tłumy zakochanych i tych, którzy wytrwale szukają swojej drugiej połówki. Już przy bramie prowadzącej na dziedziniec pary z całego świata zapisują markerami, pomadkami i farbami swoje inicjały. Jednak trzeba uważać, by fantazja za bardzo nas nie poniosła, ponieważ od 2012 roku obowiązuje zakaz bazgrania po murach pałacu, a wyznaniom służą specjalnie do tego przeznaczone tablice. Podobno za złamanie tego przepisu grozi kara od 25 do 500 euro. Na samym dziedzińcu panuje istny chaos - panowie stoją z aparatami skierowanymi ku górze, a ich uradowane partnerki machają im z góry, ze słynnego balkonu Julii. I tutaj kolejna ciekawostka! Obecny balkon Julii przeniesiono z zupełnie innego budynku w latach 20. XX wieku i przymocowano go do fasady pałacu. Ciekawe kto z niego wyglądał swojego Romea... Na dziedzińcu warto odnaleźć wykutą w brązie Julię - tak, ona naprawdę tam jest, trzeba tylko przedrzeć się przez tłum. Podobno potarcie jej piersi gwarantuje szczęście w miłości, prawdziwą miłość albo chociaż gorący romans we włoskim stylu. Nic więc dziwnego, że wszyscy  tak chętnie ją obściskują i robią sobie z nią zdjęcia. Ci, którzy nie wierzą w moc piersi Julii, zostawiają małe karteczki z prośbami i życzeniami w murach pałacu, nie raz przyklejając je wyżutą gumą...Być może chcą w ten sposób przypieczętować swoje uczucia albo po prostu odstraszyć wścibskich zwiedzających? Kto wie!

Fot.Pociąg do świata
Fot. Pociąg do świata
Globalna kłódkomania nie ominęła także Werony. Zakochani mogą zawieszać kłódki ze swoimi inicjałami na bramie pod balkonem Julii. Kto wcześniej nie zaopatrzył się w kłódkę, może to zrobić na miejscu, jednak trzeba się liczyć z dość zawyżonymi cenami. Wszystkim świeżo upieczonym małżonkom polecam udać się do kościoła San Francesco al Corso, gdzie w podziemnej krypcie znajduje się grób Julii. Według przesądu panna młoda, która złoży na nim swój ślubny bukiet, będzie najszczęśliwszą żoną na świecie. Nie zapomnijcie też o samym Romeo! Jego dom znajduje się przy ulicy Arche Scaligere, ale niestety nie można go zwiedzać. Rozpoznacie go po małej tabliczce z napisem: "Lecz gdzież jest Romeo?".

Fot. Pociąg do świata
Fot. Pociąg do świata

Jeśli jednak nie wybieracie się w najbliższym czasie do Włoch i osobiście nie możecie zjawić się pod balkonem Julii, napiszcie list do Klubu Julii (http://www.julietclub.com). Klub prowadzony jest przez młode dziewczyny, które pomogą Wam w najbardziej beznadziejnej sprawie. Nie musicie nawet znać języka włoskiego - podobno grupa dziewczyn operuje kilkunastoma językami, więc spokojnie możecie pisać listy w języku polskim. Na zachętę warto wspomnieć, że co roku Klub Julii wybiera najpiękniejszy z nadesłanych listów i w Walentynki wręcza zwycięzcy nagrodę Cara Giulietta ( Droga Julio). Może warto trochę puścić wodze fantazji? ;-)

Sklepy z pamiątkami Fot. Pociąg do świata
Nie zapominajcie jednak, że Werona to nie tylko miasto Romea i Julii. Koniecznie musicie zobaczyć tamtejszą Arenę - najstarszy i najlepiej zachowany, mimo trzęsień ziemi amfiteatr we Włoszech. Powstał w 30 r.n.e. i do dziś jest systematycznie użytkowany, oczywiście nie zobaczycie już tutaj krwawych walk gladiatorów, jednak możecie udać się na jedno z organizowanych tutaj wydarzeń muzycznych czy teatralnych. W Weronie, jak na włoskie miasto przystało, znajdziecie mnóstwo niesamowitych zabytków sakralnych. Obowiązkowo musicie odwiedzić XII-wieczną katedrę Najświętszej Marii Panny, gdzie pochowany został papież Lucjusz III, kościół św. Anastazji, kościół Santa Maria Antica, gdzie znajdują się grobowce najwybitniejszych władców Werony i bazylikę patrona miasta, św. Zenona. Kiedy już się zmęczycie tym intensywnym zwiedzaniem, udajcie się na spacer werońskimi uliczkami. Werona szczyci się również pięknymi, malowniczymi placami, dlatego nie zapomnijcie po drodze "zahaczyć" o najsłynniejszy plac Piazza delle Erbe, który niegdyś pełnił rolę forum rzymskiego i o plac Piazza dei Signori, który bywa nazywany również "placem Dantego" z powodu stojącej tam figury najsłynniejszego bodaj obywatela Werony - włoskiego poety Dantego Alighieri. Na koniec przespacerujcie się wzdłuż rzeki Adygi, która również świadczy o magii tego miejsca. Przepływająca przez Weronę rzeka idealnie układa się w kształt litery "s" - jak sposa, czyli po włosku narzeczona. Jak widać miłosna aura jest temu miastu po prostu przeznaczona!

Arena Fot. Pociąg do świata
Jeśli więc nie macie jeszcze planów na wakacje, pomyślcie o romantycznej Weronie. Jednak pamiętajcie, żeby nie ograniczać się tylko do miejsc związanych z Romeo i Julią! ;-)


Wszystkie treści, zdjęcia oraz filmiki umieszczone na blogu są mojego autorstwa chyba, że oznaczyłam, iż jest inaczej. Osoby chcące wykorzystać materiały z postów proszę o pisemny kontakt ze mną.





2 komentarze:

  1. tak sobie myślę, że mogłabyś być światowej sławy przewodnikiem !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam taką cichą nadzieję! Dlatego zachęcam do śledzenia mojego bloga i polecania go znajomym :))))

      Usuń