środa, 15 kwietnia 2015

Wywiad z Ambasadorem Czarnogóry - Ramizem Bašićem

Niedawno miałam przyjemność uczestniczyć w Forum Gospodarczym pt. „Polska - Państwa Europy Południowo - Wschodniej i Półwyspu Bałkańskiego. Horyzonty współpracy gospodarczej. Szanse i wyzwania dla polskich przedsiębiorców.", które odbyło się w poznańskim WTC. Przy okazji tej konferencji udało mi się przeprowadzić wywiad z jednym z gości, Ambasadorem Czarnogóry w Rzeczypospolitej Polskiej J.E. Ramizem Bašićem.

Fot. pociagdoswiata.blogspot.com
Od lewej: Konsul Honorowy Czarnogóry Piotr Kitta,
Ambasador Czarnogóry w Rzeczypospolitej Polskiej J.E. Ramiz Bašić,
Druga Sekretarz Dragana Marković


Czy mógłby Pan Ambasador pokrótce opowiedzieć o tym, jak właściwie wszedł Pan do świata polityki i stał się ambasadorem?

Dyplomacja od zawsze była moim wielkim marzeniem, jeszcze kiedy byłem młody i w ogóle nie myślałem o tym, że któregoś dnia naprawdę będę zawodowym dyplomatą. Interesowałem się polityką zagraniczną i dyplomacją. Uważałem ją za bardzo elitarny i ciekawy zawód. No i udało się! Już wieku 24 lat, tuż po ukończeniu studiów prawniczych, zostałem dyplomatą zawodowym. Najpierw odbywałem staż w MSZ-cie byłej Wielkiej Jugosławii i pracowałem w tym państwie przez 14 lat.Moją pierwszą placówką dyplomatyczną od 1983 roku, jeszcze za czasów ZSRR, była Moskwa. Chyba się jeszcze pani wtedy nawet nie urodziła (śmiech). Byłem cztery lata w Moskwie, a później w 1991 roku przyjechałem do Polski. Niestety, podczas  mojego mandatu i pobytu w Polsce doszło do rozpadu Jugosławii i utworzono Federalną Republikę Jugosławii czyli Federację Serbii i Czarnogóry, dla której też pracowałem przez krótki czas. Potem, kiedy Czarnogóra odzyskała niepodległość (w 2006 roku przyp.red.), przeszedłem z Belgradu do Podgoricy i od tej pory pracuję dla Czarnogóry. W 2006 roku, jako pierwszy ambasador Czarnogóry, pojechałem do Bośni i Hercegowiny. Obecnie jestem w Polsce już po raz trzeci. Jak już wcześniej wspomniałem, najpierw byłem w Warszawie za czasów byłej Jugosławii, później spędziłem w Polsce ponad dwa lata jako ambasador Serbii i Czarnogóry, aż do referendum w 2006 roku, no i obecnie jestem tu już jako ambasador Czarnogóry. Łącznie jestem już dyplomatą zawodowym około 37 lat.

Jak wygląda powszedni dzień  ambasadora?

Roboczy dzień ambasadora… Krótko: kiedy przychodzę do pracy, najpierw zajmuję się najpilniejszymi sprawami i problemami, które trzeba natychmiastowo rozwiązać , później czytam prasę – lokalną, polską itd., sprawdzam e-maile. To jest podstawa, bo dla mnie informacja jest głównym narzędziem pracy. Odbieranie, zbieranie, przekazywanie informacji – to dla dyplomatów podstawowa rzecz. Oczywiście oprócz tego, mam dużo innych zajęć, m.in. przyjęcia dyplomatyczne, różne spotkania takie jak dziś, promocja swojego kraju, częste spotkania w MSZ-cie i innych instytucjach polskich.

Jakie wykształcenie i jakie cechy uważa Pan za przydatne w pracy w dyplomacji?

Moim zdaniem, najbardziej przydatne w dyplomacji wydają się być studia prawnicze, politologia i ekonomia. To są trzy kierunki, które są najbardziej przychylne i najbardziej uprawnione do późniejszego zajęcia się dyplomacją. Oczywiście mamy świetnych dyplomatów, którzy mają zupełnie inne wykształcenie, np. filologiczne czy nawet medyczne. Jednak to są raczej rzadkie sytuacje.

Czy stawia sobie Pan jakieś specjalne cele i priorytety na czas swojej pracy w Polsce?

Moim głównym celem, priorytetem jest przyłączenie się Czarnogóry do Unii Europejskiej i do NATO. Oczywiście to tylko jedna płaszczyzna. Druga to bilateralne stosunki Czarnogóry z Polską, a przede wszystkim współpraca gospodarcza –współcześnie to jeden z najważniejszych celów każdego dyplomaty. Nazywamy tę działalność dyplomacją ekonomiczną. Każdy dyplomata powinien zrobić coś dla swojego kraju w dziedzinie gospodarki, myślę, że to jest klucz do dalszego sukcesu i owocnej współpracy.

Czym Czarnogóra może zainteresować Polskę, a Polska Czarnogórę? Co państwa te mogą zyskać dzięki wzajemnej współpracy?

Odpowiedź na to pytanie muszę zacząć od jednej podstawowej sprawy. Polska jest 70 razy większa od Czarnogóry, czyli Czarnogóra jest wielkości waszego województwa lubuskiego ( 13 812 km² przyp.red.). Ta ogromna różnica w powierzchni troszeczkę wpływa na wymiar współpracy. Oczywiście Polska szanuje Czarnogórę jako państwo niepodległe, ważne itd., ale nie możemy liczyć na to, że Czarnogóra będzie priorytetem dla Polski. Z drugiej strony, Czarnogóra jest bardzo ważnym czynnikiem stabilności w regionie południowym czyli na Bałkanach, o czym Polska doskonale wie i to docenia. W końcu to Czarnogóra jest jedynym państwem byłej Jugosławii, gdzie nie toczyła się wojna, co więcej, ugościła ponad 150 tysięcy uciekinierów z Kosowa podczas wojny, dała im azyl, jedzenie i tymczasowy pobyt dopóki wszystko się nie rozwiązało. Generalnie rzecz biorąc, Polska i Czarnogóra mają obecnie świetne stosunki polityczne, gospodarcze, kulturowe, informacyjne i społeczne. We wszystkich płaszczyznach te stosunki możemy ocenić jako bardzo dobre, albo nawet najlepsze. Oczywiście mogą być one jeszcze lepsze przede wszystkim pod względem gospodarczym, bo obrót towarowy między Czarnogórą a Polską, szczerze mówiąc, jest raczej symboliczny. Czarnogóra jest małą gospodarką, która bardziej opiera się na imporcie, usługach turystycznych i tranzytowych. Natomiast gospodarka polska coraz bardziej opiera się na eksporcie, dlatego też Czarnogóra może być dla Polski bardzo dobrym małym partnerem na Bałkanach. Polska może postawić na Czarnogórę jako platformę do szerzenia biznesu na cały region bałkański, ze względu na jej bardzo dobre regulacje dotyczące podatków, zakładania firm, biznesu itp. Wszystkie te cechy, które obecnie posiada Czarnogóra, polski biznes może, a nawet powinien, wykorzystać w przyszłości . 

Czy po objęciu stanowiska ambasadora w Polsce, Pana spojrzenie na nasz kraj się zmieniło?

Absolutnie! Kiedy przyjechałem tutaj w latach 90., Polska była tuż po tych wszystkich demokratycznych zmianach, pozostawała depresywna, nie było tylu zagranicznych inwestycji, dopiero zaczynało się marzyć o UE i NATO. Jednak  z czasem widać było jak Polska szybko się zmienia w pozytywnym kierunku i już teraz można zauważyć, że jest jednym z najbardziej prospektywnych państw wśród nowych członków Unii Europejskiej. Duży wpływ na rozwój gospodarczy Polski ma również jej geostrategiczne położenie. Na co dzień zauważam wiele pozytywnych zmian, np. w zeszłym roku Polska po raz pierwszy miała większy eksport niż import, co jest bardzo, bardzo ważne i istotne. Dzięki temu Polska zmniejszyła bezrobocie, a przeciętna pensja mieszkańca wynosi obecnie ponad 700 euro netto. Polska staje się bardzo ważnym czynnikiem politycznym i gospodarczym w Europie, a ja to wszystko mogę zauważyć podczas tych wszystkich moich pobytów w Polsce.


Jak czuje się Pan w Polsce? Jakie miejsca w Polsce są Panu najbliższe i do których najchętniej Pan wraca?

Przede wszystkim czuję się tu jak u siebie w domu! Prawie połowa mojej kariery dyplomatycznej łączy się właśnie z Polską. Tutaj urodził się mój młodszy syn, ukończył szkołę podstawową, teraz studiuje Dyplomację w Collegium Civitas w Warszawie; starszy syn również skończył tu szkołę podstawową i studia. Polska jest dla mnie i dla mojej rodziny najważniejszym krajem zaraz po Czarnogórze. Ulubione miejsce – Polska ma tyle tych miejsc, ze trudno mi wybrać to jedno. Jeśli teraz powiem, że jest nim Warszawa, to ci inni z Poznania czy Wrocławia mogą się czuć obrażeni. 
W Warszawie jest dużo ciekawych miejsc, restauracji, dużo miejsc kulturowych, teatrów, wiele miejsc by spędzić miło wolny czas.Sam mieszkam w okolicach Łazienek i bardzo często udaję się właśnie tam na spacery. Jestem człowiekiem który uwielbia sport, dlatego od czasu do czasu idę na Stadion Narodowy albo Stadion Legii. Mój starszy syn kibicuje Legii, ale o tym chyba nie wolno mówić w Poznaniu (śmiech). W Polsce jest tyle wspaniałych miejsc…Mogę wymienić jeszcze Kraków, Wrocław, Poznań, Gdańsk, Toruń, Bydgoszcz...

Miło mi to słyszeć, sama pochodzę z Inowrocławia, okolic Torunia i Bydgoszczy.

Byłem w Inowrocławiu! Oglądaliśmy tam mecz reprezentacji koszykówki, jakieś dwa lata temu.  

Czy wcześniej, zanim wszedł Pan do świata polityki, interesował się Pan Polską?

Absolutnie! Jeszcze jako student, ponieważ przyciągał mnie do tego mój bardzo dobry kumpel, który w ramach wymiany studenckiej odbywał wtedy praktyki w Polsce i dużo mi o niej opowiadał i zainteresował mnie nią. Oprócz tego od zawsze interesowałem się sportem, drużynami i zawodnikami pochodzącymi między innymi również z Polski. 

Czy obejmując stanowisko ambasadora w Polsce obawiał się Pan czegoś?

Nie, nie obawiałem się, ponieważ uważałem, że jestem w zaprzyjaźnionym kraju i trzeba tylko pracować, a w Polsce były ku temu bardzo dobre warunki.

Co sądzi Pan o osiągnięciach polskich archeologów w Czarnogórze, o których ostatnio jest dość głośno?

To bardzo korzystny projekt. Moim zdaniem to wszystko jest wielką zasługą byłego rektora Uniwersytetu Warszawskiego Pana prof. Piotra Węgleńskiego, który mocno popiera ten zespół archeologów. Polska pod tym względem ma naprawdę duże osiągnięcia, bo polscy archeologowie przeprowadzili badania nie tylko w Czarnogórze, ale także w całym naszym regionie, Europie, Egipcie czy Ameryce Łacińskiej.

Czy badania archeologiczne mogą być dużą promocją dla Czarnogóry?

Absolutnie. Grupy archeologiczne badały nawet mozaiki jeszcze z czasów Ilirów i cywilizacji helleńskiej itd., co jest dla nas bardzo istotne. Nasi archeologowie nie mieli wystarczającej wiedzy i środków żeby to wszystko zbadać, a polskie grupy robią to świetnie. Nawet nawiązała się przyjaźń polsko-czarnogórska między archeologami, co również bardzo cieszy.

Serdecznie dziękuję za wywiad!


Wszystkie treści, zdjęcia oraz filmiki umieszczone na blogu są mojego autorstwa chyba, że oznaczyłam, iż jest inaczej. Osoby chcące wykorzystać materiały z postów proszę o pisemny kontakt ze mną.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz