czwartek, 5 marca 2015

W poszukiwaniu najdziwniejszych potraw świata - Czas na obiad!

W związku z tym, że tak chętnie czytaliście mój ostatni post ( w końcu kto nie lubi czytać o jedzeniu!), postanowiłam kontynuować mój kulinarny cykl i podać Wam dziś konkrety, które z pewnością zaspokoją Wasz głód. Nie przedłużając, z przyjemnością zapraszam Was do stołu! :-)

Zupa z ptasich gniazd - Chiny

Oczywiście na dobry początek (obowiązkowo!) pożywna zupka. Dziś proponuję Wam spróbować "Kawioru Wschodu". Jak się pewnie domyślacie, nazwa ta nie ma nic wspólnego z rybimi jajeczkami, jednak jest równie ekskluzywna i droga jak znany nam kawior. "Kawior Wschodu" to nic innego, jak chińska zupa z ptasich gniazd (ha! przecież to takie oczywiste). Mogłoby się wydawać, że ten dość oryginalny, chiński przysmak wcale nie jest trudny do przygotowania, w końcu wszędzie można znaleźć jakieś ptasie gniazdo, jednak w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Zupę tę, przyrządzą się z gniazd jerzyków (ptaków podobnych do jaskółek), które zamieszkują jaskinie Malajów i Indochin. Ptaki budują gniazda z przeżutych przez nie wodorostów, sklejonych ze sobą rybią ikrą i ich śliną. Zupa przygotowana na bazie takich gniazd, smakiem zbliżona jest do naszej zupy rybnej. Zupa ta jest bardzo bogata w minerały i proteiny, a przede wszystkim przypisuje jej się cechy afrodyzjaku.Warto zaznaczyć, że wcale nie należy ona do najtańszych i może kosztować nawet 100 $ za talerz. Koszt uzależniony jest od tego, z jakiego gniazda dana zupa została przygotowana. Wyróżnia się kilka rodzajów ptasich gniazd - białe, brązowe i czarne, rozróżnia się je także ze względu na poziom ich zanieczyszczenia. Im lepsze jakościowo gniazdo, tym wyższa cena. Ten ekskluzywny przysmak może nie wygląda bardzo apetycznie, ale mimo to, ma wielu amatorów. Dlaczego? A to dlatego, że zupa ta posiada wręcz właściwości magiczne: dobrze wpływa na naszą cerę i odporność, zaostrza wzrok, podnosi libido, pozytywnie wpływa na trawienie i, co najważniejsze, zapewnia DŁUGOWIECZNOŚĆ! :)


Oda do Haggisa - Szkocja

Haggis to tradycyjne danie szkockiej kuchni narodowej, któremu przyświeca jeden cel - nic nie może się zmarnować! Przyrządza się je ze zmielonych owczych podrobów (serca, wątroby, płuc), które miesza się z cebulą, owsem i ziołami. Tak przygotowaną mieszanką wypycha się nic innego, jak owczy żołądek - w końcu, jak już wcześniej wspomniałam, nic nie może się zmarnować! Następnie całość gotuje się przez kolejne trzy godziny. Haggis podaje się z ziemniakami i brukwią. Każda rodzina ma swój własny, pilnie strzeżony przepis na Haggis i przekazuje go z pokolenia na pokolenie. Jednak sami możemy kupić gotową potrawę w szkockich supermarketach. Tradycyjnie spożywa się ją 25 stycznia, w rocznicę urodzin szkockiego poety Roberta Burnsa (tzw. Burns' Night). Co ciekawe, autor ten w 1787 roku napisał nawet wiersz na cześć haggisu - "Address to a Haggis".


Address to a Haggis ( in English)

Fair and full is your honest, jolly face,
Great chieftain of the sausage race!
Above them all you take your place,
Stomach, tripe, or intestines:
Well are you worthy of a grace
As long as my arm.

The groaning trencher there you fill,
Your buttocks like a distant hill,
Your pin would help to mend a mill
In time of need,
While through your pores the dews distill
Like amber bead.

His knife see rustic Labour wipe,
And cut you up with ready slight,
Trenching your gushing entrails bright,
Like any ditch;
And then, O what a glorious sight,
Warm steaming, rich!

Then spoon for spoon, the stretch and strive:
Devil take the hindmost, on they drive,
Till all their well swollen bellies by-and-by
Are bent like drums;
Then old head of the table, most like to burst, 
'The grace!' hums.

Is there that over his French ragout,
Or olio that would sicken a sow,
Or fricassee would make her vomit
With perfect disgust,
Looks down with sneering, scornful view
On such a dinner?

Poor devil! see him over his trash,
As feeble as a withered rush,
His thin legs a good whip-lash,
His fist a nut;
Through bloody flood or field to dash,
O how unfit.

But mark the Rustic, haggis-fed,
The trembling earth resounds his tread,
Clap in his ample fist a blade,
He'll make it whistle;
And legs, and arms, and heads will cut off
Like the heads of thistles.

You powers, who make mankind your care,
And dish them out their bill of fare,
Old Scotland wants no watery stuff,
That splashes in small wooden dishes;
But if you wish her grateful prayer, 
Give her [Scotland] a Haggis!

Haggis źródło: www.wdr2.de

Fugu - śmiertelny rarytas z Japonii

Tym razem, zanim wybierzecie się do restauracji na wykwinty obiad, lepiej pożegnajcie się wcześniej z rodziną. Fugu to niepozorna, kolorowa rybka, która niestety może okazać się naszą... ostatnią. A wszystko dlatego, że ryba ta, zawiera w swoich wnętrznościach śmiertelną dla człowieka substancję. Spożywanie jej najbardziej toksycznych organów tj. wątroby i jajników, jest surowo zabronione, a do samego przygotowania ( legalnego!) ryby, potrzebne są specjalne uprawnienia. Tylko dobrze wykwalifikowany szef kuchni potrafi przyrządzić ją tak, żeby pozostała w niej jedynie minimalna ilość trucizny wywołująca tylko lekkie uczucie kłucia i drętwienia języka. Wystarczy odrobina nieuwagi kucharza, żeby danie okazało się naszym ostatnim ( co roku ryba Fugu jest ostatnim posiłkiem dla ok. 300 osób). Ryba nie jest tania, a im droższa, tym większa pewność, że została przygotowana przez wykwalifikowanego kucharza. Mimo tego, że uśmierciła już wielu swoich koneserów, nadal kusi niepowtarzalnym, delikatnym smakiem.

Fugu źródło: www.hotdog.hu


Hákarl czyli "zgniły" rekin z Islandii

Sam Anthony Bourdain, znany z jedzenia najdziwniejszej przysmaków na świecie, twierdzi, że hákarl tonajbardziej obrzydliwa rzecz, jaką kiedykolwiek jadł. Jest to islandzka potrawa z rekina grenlandzkiego, który zaraz po złapaniu, jest zakopywany  pod ziemią, w zależności od pory roku, na okres około 2-6 miesięcy. Tyle czasu potrzeba, żeby mięso rekina stało się prawdziwym...rarytasem. Hákarl ma bardzo silny zapach amoniaku i równie intensywny smak. Niektórzy turyści - głównie ci o silnych nerwach- porównują jego smak do starego, spoconego sera, ale większość ludzi po prostu mówi, że jest ohydny, a posmak amoniaku sprawia, że człowiekowi zbiera się na wymioty. Sami Islandczycy uwielbiają oglądać zmagania turystów z hákarlem, który obecnie rzadko już gości na ich stołach. Widok wykrzywionych twarzy i odruchów wymiotnych jest dla miejscowych nie lada rozrywką. Dlaczego właściwie Islandczycy nie jedzą mięsa świeżego rekina? Powód jest dość prosty - mięso rekina jest trujące za sprawą dużej zawartości mocznika i innych szkodliwych związków chemicznych, ponieważ nie posiada on nerek. Dzięki fermentacji zawarte w jego mięsie trucizny rozkładają się do amoniaku, pod wpływem którego mięso przybiera galaretowatą konsystencję.
Hákarl jest łatwo dostępny i znajdziemy go w większości sklepów spożywczych, a nawet i w tych z pamiątkami. Warto więc podjąć wyzwanie i spróbować "prawdziwej" Islandii :)




A na koniec, coś na słodką nutę!

Łączenie skrajnych i z pozoru niepasujących do siebie smaków staję się coraz bardziej modne w dzisiejszej kuchni. Wołowina czy kaczka w sosie czekoladowym cieszą się coraz większą popularność wśród najwybredniejszych smakoszy. Jednak nic i nikt nie jest w stanie pobić Amerykanów, którzy wpadli na pomysł, żeby połączyć słodki, puszysty sernik z niebezpiecznym aligatorem. Oryginalny deser podawany jest w Nowym Orleanie ( Luizjana) w Jacque-Imo’s Café . Ciasto nie jest jednak tak słodkie, jak mogłoby się wydawać. Bowiem główny składnik ciasta stanowi mielone mięso z aligatora. Oczywiście nie jest to przysmak, którym zajadają się na co dzień wszyscy mieszkańcy Stanów Zjednoczonych. Obecnie jest to już raczej tylko atrakcja, która jak magnes przyciąga turystów z całego świata, szukających nowych doznań smakowych.

Sernik z aligatorem źródło: www.yelp.com/ Daniel Krieger
Pająki, robaki, aligatory, rekiny, zarodki, sfermentowane śledzie... Jak widzicie, na świecie jest cała masa potraw, które zaskakują swoim składem i nietypowym połączeniem smakowym, dlatego warto zawczasu zapoznać się z lokalnym menu, żeby uniknąć "niesmacznych" sytuacji :-)

Wszystkie treści i zdjęcia umieszczone na blogu są mojego autorstwa chyba, że oznaczyłam, iż jest inaczej. Osoby chcące wykorzystać materiały z postów proszę o kontakt ze mną.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz