wtorek, 24 lutego 2015

W poszukiwaniu najdziwniejszych potraw świata - Przekąski

Nie od dziś wiadomo, że najlepszym sposobem na poznawanie innych krajów i ich kultur jest JEDZENIE. Coraz więcej ludzi podróżuje właśnie w celach kulinarnych i zakrada się do państw "od kuchni" w poszukiwaniu nowych smaków, regionalnych specjałów i lokalnych trunków. Jednak nie zawsze pamiętamy o tym, że wśród miejscowych przysmaków mogą znaleźć się i takie, których z pewnością nie chcielibyśmy wziąć do ust. Na świecie istnieje mnóstwo dziwnych potraw, które przerażają już samą nazwą, a co dopiero zawartością... Jednak o gustach się nie dyskutuje - to, co u jednych wywołuje mdłości, dla drugich może okazać się rarytasem. Krzywiąc się na widok przysmaków innych nacji, powinniśmy pamiętać, że kuchnia polska również posiada potrawy, które za granicą mogą wywołać obrzydzenie, podczas gdy w Polsce mają one wielu amatorów – chociażby flaki, czernina czy ozorki. Czasami prosząc w restauracji o miejscowy specjał, można się mocno zdziwić, dlatego warto zapoznać się z lokalnym menu jeszcze przed wyjazdem. Postanowiłam Wam trochę pomóc i przygotowałam dla Was listę najdziwniejszych potraw z różnych zakątków świata. Niektóre dania mogą naprawdę przyprawić o mdłości, dlatego najpierw zajmiemy się przekąskami, a na konkrety przyjdzie jeszcze pora... :-)

Casu marzu - Włochy - Sardynia

Casu marzu to zgniły ser owczy nafaszerowany larwami muchy serowej, zwanej też sernicą (Piophila casei). Ser produkowany jest we Włoszech, na Sardynii. Po wielu latach doczekał się miejsca na liście produktów regionalnych Unii Europejskiej, mimo że przez długi czas jego produkcja była na jej terenie zabroniona ze względu na dość specyficzną recepturę... Proces produkcji polega na tym, że serowarzy pozostawiają włoski ser pecorino na świeżym powietrzu, pozwalając muchom znieść w nim jaja, z których wkrótce wykluwają się larwy. Te żywią się serem, a dzięki ich kwasom trawiennym jego tłuszcz ulega rozkładowi. W efekcie ser staje się delikatny w smaku - przypomina nieco mocno dojrzały ser Gorgonzola, jest miękki i wilgotny - sączy się z niego płyn zwany "lagrima" (z języka włoskiego - łzy). Niestety nie da się go spożywać inaczej, niż z larwami. Co więcej, muszą być one żywe, ponieważ martwe mogłyby zaszkodzić amatorom tego specjału. Warto jednak pamiętać, że nawet żywe robaki mogą powodować przewlekłe infekcje. Niektórzy, przed zjedzeniem sera, cierpliwie wydłubują robaki, jednak wielu ludzi uważa, że to właśnie one nadają mu wyjątkowy smak. Casu marzu najczęściej podaje się z mocnym, czerwonym winem. Mieszkańcy Sardynii spożywają go od setek lat. Obecnie na wyspie produkuje się około 100 tysięcy kilogramów tego sera rocznie. Ceny wahają się w okolicach 20 € za kilogram. Sardyńczycy wierzą, że ten nietypowy specjał jest niezawodnym afrodyzjakiem.


Smażona tarantula - Kambodża

Prawdziwym rarytasem w Kambodży są smażone w całości (nogi, kły, oczy, korpus), na głębokim oleju, z odrobiną czosnku i soli, tarantule. Chrupiące pająki sprzedawane są jako małe przekąski. Smakiem przypominają nieco kurczaka. Koszt jednej smażonej tarantuli to ok. 25 groszy. Podczas spożywania tej przekąski należy być bardzo ostrożnym, bowiem oprócz mięsnych odnóży, wewnątrz pająka nadal znajdują się jego wnętrzności i odchody...Popularność tego niecodziennego dania zapoczątkował okres wielkiego głodu, który zmusił mieszkańców Kambodży do poszukania alternatywy dla dotychczasowego jedzenia. Jak widać smażone tarantule idealnie wpasowały się w ich lokalne menu i towarzyszą im do dziś. Poza tarantulami, mieszkańcy Kambodży smażą też świerszcze i karaluchy. Przekąski te, za niewielkie pieniądze, można kupić wszędzie.



Surströmming - Szwecja

Surströmming to osobliwa, szwedzka potrawa o niezapomnianym zapachu. A wszystko dzięki jej głównemu składnikowi - sfermentowanym śledziom bałtyckim. Proces tworzenia tego przysmaku jest dość długotrwały. W okresie wiosennym (w okolicach kwietnia/maja) rozpoczyna się połów śledzi, gdy są jeszcze przed tarłem, w doskonałej kondycji. Następnie ryby zostają umieszczone w beczkach wypełnionych specjalną, solankową zalewą, gdzie w odpowiedniej temperaturze następują procesy fermentacji. Śledzie pozostają w beczkach na okres miesiąca, czasami nawet i dwóch. Na koniec ryby zostają zapuszkowane, a fermentacja trwa nadal w najlepsze... Z czasem wewnątrz puszki powstaje tyle gazu, że zaczyna się ona przeistaczać z walca w małą piłkę. Przysmak ten jest tak popularny wśród Szwedów, że doczekał się nawet swojego święta. Co roku, w trzeci czwartek sierpnia, rozpoczyna się wielkie święto ku czci kiszonego śledzia, które otwiera Surströmmingspremiären - sezon sprzedaży, dostaw i serwowania śmierdzących, kiszonych śledzi. Szwedzki przysmak ma tak nieprzyjemny i ostry, że Szwedzi na ogół otwierają puszki poza domem, a czasem nawet pod wodą, która neutralizuje zapach i chroni otwierającego przed ewentualnym chlapnięciem cuchnącej zalewy. Co ciekawe, kilka linii lotniczych, m.in. Air France, KLM i British Airways zakazało wnoszenia na pokład kiszonych śledzi w obawie, że napęczniała puszka może wybuchnąć. Mało tego, nawet w samej Szwecji, liczne wspólnoty mieszkaniowe zabraniają otwierania puszki wewnątrz budynków.
Tradycyjnie surströmming je się z cienkim chlebem zwanym tunnbröd, drobno posiekaną czerwoną cebulką, mandelpotatis - małymi ziemniakami o słodkawym smaku i kwaśną, gęstą śmietaną (gräddfil). Potrawę należy popić piwem lub zmrożoną kminkową wódką nazywaną aquavit. Są i tacy, którzy preferują mleko, ale lepiej nie tworzyć aż tak wybuchowej mieszanki, szczególnie podczas spokojnego urlopu... ;-)





Durian - Azja Południowo-Wschodnia

Durian to ogromny, kolczasty owoc, który spadając z drzewa może nawet kogoś zabić. Podobnie jak swój szwedzki kolega - śledź, powala niezwykle intensywnym zapachem, który często przyrównuje się do zapachu rozkładającego się mięsa, albo zgniłych jaj. W środku owocu znajduje się żółtawy miąższ, w którym zawarta jest cuchnąca broń duriana. Lepiej uważać by nie pobrudzić nim ubrania, chyba że chcemy wspominać ten egzotyczny przysmak przez kilka najbliższych dni. Nie tylko turyści unikają bliższego kontaktu z kolczastym olbrzymem, nawet miejscowe hotele zabraniają gościom wnoszenia duriana do środka.

Durian  źródło: www.buzzoop.com
Balut - Azja Południowo-Wschodnia

Balut to azjatycki przysmak, znany również pod uroczą nazwą "jajko z nogami", jednak jego zawartość nie jest już tak urocza...Balut to na wpół rozwinięty kaczy lub kurzy płód. Zapłodnione jajo wystawia się na słońce, by przyspieszyć jego rozwój, a następnie, po upływie ok.16-21 dni*, zostaje ono delikatnie podgotowane w wywarze z przypraw i octu ( lub soku cytrynowego), i od razu jest gotowe do spożycia. Zawartość, tak przygotowanego jaja, je się łyżeczką, prosto ze skorupki. W południowo-wschodniej Azji, przysmak ten jest równie popularny jak w Polsce zapiekanki czy hot-dogi z ulicznych budek, bez problemu kupimy go na straganie każdego lokalnego sprzedawcy. Odrażający przysmak w miejscowym menu jest prawdziwym rarytasem, często nawet przypisuje się mu właściwości afrodyzjaku. Osobiście nie polecam próbowania baluta osobom o słabej psychice i miękkim sercu, bowiem przyrządzane zarodki mają już wykształcony tułów, kości, dziób, a te nieco starsze są już nawet delikatnie opierzone...

Balut   źródło: www.bizarrefood.com

* Zdania co do idealnego wieku zarodka są podzielone. Filipińczycy uważają, że najlepszy wiek dla baluta to 17 dni, natomiast Wietnamczycy wolą te nieco starsze, mające 19-21 dni.

Kanapka z krowim mózgiem - Stany Zjednoczone - Meksyk - Salwador

Ta niecodzienna kanapka znana już była na długo przed chorobą szalonych krów i stanowiła główny punkt w menu restauracji St Louis, w stanie Missouri w USA. Nawet późniejsze zagrożenie wywołane chorobą, nie powstrzymało ludzi przed jedzeniem ich ulubionej przekąski - kanapki z plasterkami cielęcego mózgu, która nadal cieszy się ogromną popularnością w Dolinie Rzeki Ohio. Jednak w USA coraz częściej zamienia się mózgi wołowe na wieprzowe,w obawie przed chorobą szalonych krów. W Meksyku i Salwadorze nadal stosuje się mózgi wołowe, które są częstym składnikiem tacos i burritos. Na pierwszy rzut oka wszystko prezentuje się całkiem nieźle, gorzej gdy już zajrzymy do środka... ;-)

Kanapka z krowim mózgiem  źródło: www.pixgood.com



Jak mawiała Julia Child - Bon appétit! ;-)



Wszystkie treści i zdjęcia umieszczone na blogu są mojego autorstwa chyba, że oznaczyłam, iż jest inaczej. Osoby chcące wykorzystać materiały z postów proszę o kontakt ze mną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz